
Przestańcie zgadywać co do działania lamp UV
Bądźmy szczerzy: większość przemysłowych systemów UV to w zasadzie „czarne skrzynki”. Włączasz je, one świecą, a ty po prostu masz nadzieję, że sprawiają swoje zadanie. Zwykle jedynym sposobem na stwierdzenie, że lampa na bazie galiuszu jodku (GaI) przestała funkcjonować, jest sytuacja, gdy partia części nie przechodzi kontroli jakości, a ty zostajesz z kupą bezużytecznych elementów.
To stresujący sposób prowadzenia biznesu. Dlatego postanowiliśmy to naprawić, umieszczając elementy monitoringu bezpośrednio w obwodach sterujących.
Co takiego jest galiusz jodku?
To nie są zwykłe lampy na parę rtęci. Lampy GaI emitują światło w określonych przedziałach falowych, co pozwala na rozerwanie trudnych do zniszczenia wiązań chemicznych w żywicach i polimerach.
Ale jest jeden problem: aby światło pozostało stabilne, lampy muszą pracować przy wysokiej temperaturze. To powoduje ogromny nacisk na szkło. Aby uniknąć zamglenia lampy – co inżynierowie nazywają „solarizacją” – używamy kwarcu o wysokiej czystości. Dzięki temu światło może swobodnie docierać do produktu, a nie utknąć w szkle.
Przekroczenie metody opartej na liczniku czasu
Od lat standardem w przemyśle jest licznik czasu pracy lampy. Obserwuje się ilość godzin pracy, a gdy osiąga się określoną wartość, lampę wymienia się.
To zupełna zgadka. Lama może stracić 20% swojej efektywności na długo przed tym, jak licznik poinformuje o tym, że lampa przestała funkcjonować. Albo więc wymieniamy doskonale sprawne lampy zbyt wcześnie, albo wysyłamy uszkodzone elementy, ponieważ lampa przestała funkcjonować wcześniej.
My to zmieniliśmy. Nasze nowe rozwiązanie monitoruje zużycie energii oraz spadek jakości światła w czasie rzeczywistym. Dzięki podłączeniu czujników bezpośrednio do balastu możemy dokładnie kontrolować napięcie i prąd. Otrzymujemy informacje o rzeczywistej intensywności światła. Jeśli intensywność spadnie poniżej ustalonego poziomu, system nas powiadamia. Proste, prawda?
Kompromisy (bo nic nie jest idealne)
Nie powiem wam, że to proste rozwiązanie. Wcale nie. Dodanie czujników IoT zwiększa objętość urządzenia. Nie można ich po prostu włożyć do starej oprawy – trzeba zaktualizować kontroler. Ponadto potrzebny jest stabilny połączenie danych.
A ponieważ dodajemy więcej elementów elektronicznych w pobliżu źródła ciepła, prawdopodobnie będzie konieczne wzmocnienie wentylatorów chłodzących. Nie chcemy, aby sprzęt monitorujący się przegrzał podczas pracy lampy.
Budujemy te urządzenia według waszych specyfikacji co do długości i mocy. Podajecie nam wymaganą wartość maksymalnego natężenia światła, a my zajmiemy się resztą – upewnimy się, że parametry pozostaną na właściwym poziomie.